Obserwatorzy

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 5

             Oczami Louisa
  Stała na wyrandzie ,podpierając się jedną ręką o słupek a w drugiej trzymając nowego iPada 5. Najwyraźniej osoba z którą tak rozmawiała radości jej nie sprawiała. Stałem przy szklanych drzwiach wpatrując się w nią. Obróciła się i wtedy wyraźnie zobaczyłem łzy. Oparłem dłoń na klamce, wtedy właśnie Suss odłożyła telefon na parapet i osunęła się po ścianie na podłogę. Przeszedłem do sypialni i otworzyłem okno pod którym siedziała Sussana. Spojrzałem na dół, podniosła głowę i uśmiechnęła się. Potem wstała i weszła do pokoju.
-Ja już będę lecieć, siostra mnie potrzebuje. Obudziła się-powiedziała ocierając łzy.
-Podwiozę Cie-powiedziałem i odeszłem od parapetu
-Nie-powiedziała oschłym głosem i wyszła z pokoju, po chwili usłyszałem trzask zamykających się drzwi.

     Oczami Suss
  Krążyłam po korytarzu  ze spuszczoną głową. Tak bardzo chciałam tam wejść, ale nie mogłam. Podeszłam do okienka od jej sali, siedział tam Niall. Usiadłam na końcu korytarza, była 2.00 ziewnęłam i oparłam głowę na krześle obok
-Chyba potrzebuję trochę snu-powiedziałam zamykając oczy, później zasnęłam

     

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 4

        Wybiegłam z domu jak wiatr i padłam w ramiona chłopaka. On zabrał mnie do samochodu i pojechał. Raz dwa znaleźliśmy się na miejscu. Wbiegłam do szpitala omijając recepcję. Wiedziałam tylko że Niall i moja sis mieli wypadek i na którym rozdziale leżą. Kiedy pokonałam już dwa piętra schodów wbiegłam na wydział intensywnej terapii. Przebiegłam przez korytaż zaglądając przez każde okno. Usiadłam na krześle na samym końcu korytaża. Wtedy z sali 16 wyszedł Niall. Poderwałam się na nogi i uściskałam biednego chłopaka. Ten zacisną ręcę i pokazał mi zawiniętą w bandaż głowę. Poszedł do toalety a ja wparowałam na salę, przy oknie leżała moja siostra. Usiadłam na krańcu jej łóżka, była w śpiączce. Do pokoju wszedł Lou, staną w drzwiach i podszedł do mnie. Przysuną do mnie krzesło i złapał mnie za rękę. Nie wiedziałam co robi, nie wiedziałam co się stało z Malii i Niallem. Nie miałam teraz ochoty na romantyzmy. A jednak nie odsunęłam się, patrzyłam na zabandarzowane dwie ręce i nogę mojej Malli. Wiedziałam że to co się stało jest jedynie przezemnie, gdybym nie nakrzyczała na nią akurat wtedy. Spuściłam głowę, do sali wszedł lekarz. Poprosił abyśmy wyszli. Podniosłam się z miejsca, nie miałam najmniejszej ochoty tam być.Wyszłam ze szpitala mijając Zayna i Harrego. Łzy spływały mi po policzkach strumieniami. Hazza zatrzymał się i mnie dogonił
-Heej, co się stało?-spytał otulając mnie swoim wielkim ramieniem. Stsnęłam i podniosłma głowę. Spojrzałam na niego i padłam mu w ramiona. Zaczęłam ryczeć, jąkałam że to wszystko przezemnie, że ona mogła stracić życie. Chłopak uspokoił mnie i wprowadził z powrotem do szpitala. Po schodach zbiegał Lou, gdy zobaczył mnie podbiegł i mnie przytulił. Spojrzał na Hazzę i kiwną głową. Harry wszyedł na wydział a ja stałam wtulona w Louisa. Zaprowadził mnie do samochodu i zapalił samochód. Nie wiedziałam gdzie jedzie nawet niezwracałam na to uwagi. Kiedy się uspokoiłam otarłam łzy i poprawiłam makijaż. Spojrzałam przed siebie, jechaliśmy uroczą uliczką. Spojrzałam na chłopaka który był skupiony na jeździe. Po 3 minutach dalszej jazdy zaparkował przy słodkim dużym domu. Zakrył mi oczy i wprowadził do domu. Salon był taki piękny. Louis się uśmiechną. Spojrzałam w jego oczy i pocałowałam. Chyba się togo niespodziewał bo staną jak słup soli. Zachichotałam i weszłam w głąb domu. Zapomniałam już o mojej siostrze. Zrzuciłam z siebie torbę i płaszczyk. Powoli przechodziłam białym korytażem. Lou nie szedł za mną, wbiegłam do wielkiej sypialni, była pusta, bez mebli. Przejechałam palcami po biało-niebieskiej tapecie i podeszłam do jedynego obrazu wiszącego w pokoju. Zdjęłam go i przyjrzałam się
-Dwoje ludzi stojących na łące przy rzeczce-powiedziałam na głos i uśmiechnęłam się. Poczułam ciepło na moim ramieniu. Obruciłam się na pięcie, napotkałam przyjazny wzrok Louisa, który trzymał w ręku tależyk z babeczkami. Uśmiechnęłam się i wzięłam jedną babeczkę odwieszając przy tym obraz. Zadzwonił telefon chwyciłam go spojrzałam na wyświetlacz, rzuciłam komurkę na ziemię i przytuliłam chłopaka.
-Lubię Cię-wyjąkałam choć myślałam inaczej, tak naprawdę to go kochałam.
-Ja Ciebie też-powiedział
Uśmiechnęłam się i ugryzłam babeczkę, telefon zadzwonił podeszłam i zgięłam się w pół żeby podnieść telefon.

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział #3

   Uradowana wróciłam do domu, kiedy podchodziłam już pod same dzrzwi zastałam Elanor śpiącą na wycieraczce. Przyjrzałam się jej i potrząsnęłam jej ramieniem, dziewczyna uchyliła powoli lewe potem prawe oko. Gdy mnie zobaczyła szybko poderwała się na nogi. Zarumieniła się i poprosiłam abym otworzyła drzwi. Trochę się zdziwiłam jej zachowaniem poniewarz miała własne klucze, ale otworzyłam drzwi bez wachania. Elanor wpadła do łazienki a ja powoli się rozebrałam. Gdy dziewczyna siedziała w łazience szybko zapisałam numer jej chłopaka do telefonu a małą karteczkę wyrzuciłam do śmietnika.

                                                Oczami Malii
  Poraz pierwszy w życiu jechałam dwupiętrowym czerwonym autobusem. Siedziałam na górze i machałam do innych ludzi. Wstałam aby podciągnąć spodnie gdy pojazd gwałtownie zachamował. Poleciałam na sam przód autobusu. Szybko wstałam zaczerwieniona i wysiadłam z pojazdu (zapominając bagażu). Spojrzałam na notatkę napisaną w telefonie i przeczytałam na głos.
-Wilna 16-uśmiechnęłąm się do siebie i podeszłam do kamienicy z tabiczką z napisem Wilna 16. Zapukałam do drzwi gotowa uściskać siostrę. Kiedy otworzono mi drzwi padłam jej na szyję, ale dopiero po chwili zoriętowałam się że to niebyła Sussana. Spojrzałam w oczy tej osobie kiedy usłyszałam pstryk, i drugie i trzecie.
-Paparacci-wrzasnęłą dziewczyna i wciągnęłą mnie do domu.
-Hej, sorry ale pomyliłam domy- odwróciłam się i podeszłam do drzwi.
-Nie możesz teraz wyjść! I kim ty jesteś?-spytała nabuzowa i czerwona
-Ja jestem Malii Bourne, tu miała mieszkać moja siostra Sussana Bourne

                                    Oczami Sussany
     Chodziłam w kółko po pokoju byłam tak zdenerwowana że nawet nie mogłam podnieść głosu na moją siostrę siedzącą obok Elanor. Dziewczyna trezymała głowę na rękąch a moja siostra czytała na głos to co napisano o niej i Elanor. Patrzyłam się na nią z niedowierzaniem. Stanęłam obok kanapy i wsłuchałam się w słowa mojej siostry ,,Czy dziewczyna sławnego gwiazdora Louisa Tomlinsona jest lesbijką?,, Kręciłam przecząco głową powtarzając sobie w głowie to jedno zdanie. zadzwonił dzwonek, podeszłam do drzwi i otworzyłam je szeroko przed Louisem i Niallem. Weszli do domu, poznałam moją siostrę z chłopakami i wytłumaczyłam Elanor że poznałam się już z Lou. Louis poprosił czy mógł by porozmawiać z Elką sam na sam. Odeszłam do biblioteki gdzie siedziała już Malii z Niallem. Usiadłam pomiędzy nimi czyjąc że coś pomiędzy nimi iskrzy. Szepnęłam na ucho Niallowi wiadomość tak aby nie usłyszała jej moja genialna siostra. Chłopak pokiwała głową i wyszedł z pokoju. Gdy już ucichły jego kroki nawrzeszczałam na młodszą dziewczynę tłumacząc jej co zrobiła. Jednak nadal niewiedziałam poco tu przyjechałam. Po jej policzkach poleciały łzy, wybiegła z biblioteki pozostawiając mnie sam na sam z ciszą. Skuliłam się i położyłam głowę na kolanach. Usłyszałam skrzyt uchylających się drzwi. To był Lou, usiadł koło mnie i poklepał mnie po plecach. Nie miałam pojęcia o co chodzi, przecież nie ja potrzebowałam pomocy lecz Elka. Unikałam kontaktu wzrokowego z chłopakiem lecz i tak widziałam błysk w jego oczach. Małą iskierke której jeszcze nie widziałam. Uniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka. Patrzył się w moje oczy. Przybliżył się do mnie lekko i uścisną mocno i romantycznie. Łzy poleciały mi po policzkach, Lou wyczuł to i przytulił mnie mocniej. Pogłaskał mnie po włosach. Siedziałam z nim sam na sam w wielkiej bibliotece. Moje nogi dotykały jego brzucha. Puściłam go i uśmiechnęłąm się. Louis miał piękne oczy, błyszczące i srebrno złociste. Zbliżył się do mnie i już prawie się pocałowaliśmy kiedy do pokoju weszła Elanor. Szybko odskoczyłam od chłopaka, ale Elka chyba widziała co się stało. Gniewnym głosem zawołała chłopaka, Lou uśmiechną się do mnie i poklepał mnie po kolanie, potem wstał i wyszedł. Skuliłam się znowu ale teraz zastanawiając się czy on naprawdę chciał mnie pocałować. Wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju kiedy zadzwonił dzwonek mojego telefonu. Podeszłam a na ekranie wyświetlił się numer Louisa. Odetchnęłam lekko i nacisnęłam zieloną strzałkę.

sobota, 2 marca 2013

Rozdział #2

        Gdy obudziłam się rano nie mogłam uwierzyć żę tu jestem, wciąż wydawało mi się że to piękny sen który jest nie do spełnienia, że jak wstatę znów zobaczę Malii która robi śniadanie albo zarzera się popcornem. A jednak, byłam tu, w mieszkaniu Elanor, gwiazdy którą podziwiałam. Zeszłam cicho po schodach do kuchni, mojej współlokatorki wciąż niebyło. Czułam się dziwnie bo było strasznie cicho, osobiście nienawidzę ciszy. Podeszłam do telewizora i włączyłam jakiś tam program. Zostawiając plazmę podgłośnioną na fula ominęłam wyspę w kuchni i podeszłam do lodówki. Mimo że dziewczyna Louisa była bogato to w lodówce miała strasznie możo jedzenia. Wzięłam naturalny jogury, płatki i pomarańczowy sok. Zasiadłam przed telewizorem i powoli jadłam śniadanko, przelatując między kanałami natknęłam się na wiadomości. Mówili o niezłej imprezie na której niespodziewanie pojawiło się 1D oraz Elanor. Uśmiechnęłam się.
-Już wiem gdzie moja zguba-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

      Gdy już się ogarnęłam i wybrałam ubranie kupione przez Elanor wyszłam przed dom aby odetchnąć świerzym powietrzem. Zamknęłam dom i wyszłam na przystanek, poraz pierwszy w życiu jechałam dwu piętrowym czerwonym autobusem. Byłam tak podniecona że pomyliłam przystanki i wysiadłam przy kawiarence Loft. Zajęłam ostatni wolny stolik i zamówiłam sobie koktajl truskawkowy. Podszedł do mnie jakiś chłopak i spytał się czy może się dosiąść.  Zgodziłam się. W tej chwili podeszła kelnerka i podała mi picie, przy tym powiedziała
-Witam panie Tomlinson, podać to co zawsze?-spojrzałam na nią a potem odwróciłam się do chłopaka. To był on, Louis Tomlinson. Gdy tylko go zobaczyłam sok staną mi w gardle. Kaszlnęłam tak że koktajl cały wylądował na ziemi, otarłam buzię mokrą chusteczką i wychyliłam się zza stołu
-Żyjesz?-odezwał się chłopak
-Ja? Ja...eeee..no tak-w końcu odpowiedziałam jeszcze z bolącym gardłem.
-Bo wiesz, źle wyglądasz-powiedział
-Ja tak mam- trochę się uspokoiłam, zaczęłam z nim rozmawiać. Opowiedziałam mu że mieszkam z Elką itd. Gdy jednak musiałam już iść chłopak dał mi małą karteczkę, uśmiechną się i odszedł w drugą stronę. Rozwinęłam kartkę i przeczytałam na głos dziewięć cyferek. Zatkało mnie, Lou podał mi swój nr telefonu.

piątek, 1 marca 2013

Rozdział #1

                                                         Z punktu widzenia Sussany
        Przechodziłam już pustym korytażem, wszystkie wspomnienia przelatywały mi przed oczami, nie mogłam uwierzyć że dom w którym się wychowałam, w którym żyłam muszę teraz opuścić. Tak właśnie rozmyślając doszłam do mojej starej sypialni, uchyliłam lekko drzwi nie chciałam tam wchodzić ale jednak coś mnie przekonało. Gdy już postałam w pustym pokoju zaczęły łapać mnie wyżuty sumienia, czy napewno chcę to zrobić? Czy napewno chcę opuszczać to miejsce? Westchnęłam, podeszłam do okna i oparłam się o parapet, z drugiej strony domu usłyszałam trąbienie  kremowego suzuki. Wyszłam z pokoju, podeszłam do wieszaka i sciągnęłam z niego płaszcz i torbę. Położyłam na komodzie klucze do mieszkania, wtedy usłyszałam następne trąbnięcie. Wiedziałam że moja siostra nie lubi długiego czekania dlatego wyszłam przed mój były dom. Wiatr rozwiał mi włosy a ja ostatni raz nabrałam w usta świerzego powietrza z mojej okolicy. Wiedziałam żę już nigdy ty niewrócę. Zeszłam ze spokojem ze schodków i podeszłam do mojego samochodu, uśmiechnęłam się do Malli która miała całe oczy we łzach. Otarła je szybko i mnie uścisnęła. Podałam jej torbę i wsiadłam do samochodu a ona wrzuciła mój bagaż do bagażnika. Usiadła na siedzeniu kierowcy, wcisnęła gaz i pojechałyśmy.
                                                              Godzinę później
     Teraz mi łzy leciały po policzkach, ściskałam moją siostrę możliwe że już ostatni raz. Osobiście nie mogłam powstrzymać się od okazywania smutku. Malli puściła mnie i podała mi ostatnią torbę, otarłam łzy i pożegnałam się z moją siostrą i weszłam na lotnisko. Wyciągnęłam bilet i pokazałam go bileterce, pokazała mi w którą stronę mam iść i gdzie odłożyć bagaże. Moją walizkę, torbę i dwa plecaki położyłam na ruszającą się taśmę. Usiadłam na parapecie pobliskiego oknna i spojrzałam na miejsce parkingowe na którym stało moje dawne kremowe suzuki. Teraz już jego właścicielem była Malli, moja siostra bliźniaczka. Gdy tak rozmyślałam usłyszałam głos z głośników który kazał  wszystkim osobom lecącym do Londynu wsiąść do samolotu.
                                                 Już na lotnisku w Londynie
    Rozpiełam pasy i wstałam z siedzenia, poprawiłam sobie sweterek i wysiadłam z samoloty. W pojeździe było raczej ciemno dlatego jak wysiadłam od razu musiałam założyć okulary przeciwsłoneczne. Podeszłam do taśmy i podałam pani numer moich bagaży. Kobieta trochę się zastanawiała, sprawdziła coś w komputerze i zadzwoniła gdzieś, potem podszła do mnie i oznajmiła mi okropną wiadomość.
-Jakim cudem moje bagaże zostały na lotnisku w Warszawie!?-wybuchnęłam ze złości. Przeklęłam coś pod nosem i odeszłam od taśmy bagażowej. Kobieta jeszcze coś za mną krzyczała ale ja już jej niesłychałam. Na moje szczęście pani podbiegła do mnie z moją torbą, wytłumaczyła że pomylono numerki i poprostu bagaże zostały w mieście. Przejrzałam torbę, były tam najwarzniejsze rzeczy i jedna sukienka jeszcze z przed dwuch tygodni, miała małą plamkę ale wcale nie zwróciłam na to uwagi. Wyszłam z lotniska i zamówiłam taxi. Poraz pierwszy w życiu miałam okazję pojechać angielską taksówką.
     Gdy już dojechałam do kamienicy w której miałam mieszkać zoriętowałam się że mam same polskie pieniądze, dlatego wręczyłam taksówkażowi  sześć karnetów na darmowe wstępy na jogurty mrożene. Ponieważe jeszcze niewiedziałam kto jest moim wspułlokatorem zaczęłam się lekko denerwować. Stałam przed drzwiami od kamienicy około pięć minut aż w końcu odważyłam się zapukać. Oczy wypadły mi z orbit kiedy zoriętowałam się z kim będę dzielić mieszkanie. 
     Do domu zaprosiła mnie Elanor która chodziła z Louisem Tomlinsonem, osobiście nie byłam największą fanką 1D, ale i tak zdziwił mnie widok sławnej dziewczyny Louisa. Dziewczyna spytała się dlaczego nie posiadam żadnego bagażu, powoli wytłumaczyłam jej całą sprawę na lotnisku. Przy mojej opowieści Elanor strasznie się ubawiła, potem pokazała mi moją sypialnię, garderobę i łazienkę. Dziewczyna była tak miła że zaproponowała mi zakupy na jej koszt. Oczywiście z grzeczności zaprzeczyłam ale ta nie ustępowała, aż w końcu siłą wyciągnęła mnie z domu. Pojechałyśmy do wielkiego centrym handlowego, gdzie zwiedziłyśmy wszystkie sklepy. Kupiłam mnustwo rzeczy. Po powrocie do domu Elanor wyszła na spotkanie zostawiając mnie samą, rozpakowałam ubrania i rzeczy które znajdowały się w torbie która jako jedyna udała się ze mną w podróż. Wciąż niemogłam uwierzyć w to że znam sławną osobę, i że z nią mieszkam. Rozłożyłam się na wielkim łóżku które stało już w pokoju, myślałam o tym wszystkim z niedowierzaniem...zmęczona już tym wszystkim, zasnęłam.


Ubranie Suss ^^