Gdy obudziłam się rano nie mogłam uwierzyć żę tu jestem, wciąż wydawało mi się że to piękny sen który jest nie do spełnienia, że jak wstatę znów zobaczę Malii która robi śniadanie albo zarzera się popcornem. A jednak, byłam tu, w mieszkaniu Elanor, gwiazdy którą podziwiałam. Zeszłam cicho po schodach do kuchni, mojej współlokatorki wciąż niebyło. Czułam się dziwnie bo było strasznie cicho, osobiście nienawidzę ciszy. Podeszłam do telewizora i włączyłam jakiś tam program. Zostawiając plazmę podgłośnioną na fula ominęłam wyspę w kuchni i podeszłam do lodówki. Mimo że dziewczyna Louisa była bogato to w lodówce miała strasznie możo jedzenia. Wzięłam naturalny jogury, płatki i pomarańczowy sok. Zasiadłam przed telewizorem i powoli jadłam śniadanko, przelatując między kanałami natknęłam się na wiadomości. Mówili o niezłej imprezie na której niespodziewanie pojawiło się 1D oraz Elanor. Uśmiechnęłam się.
-Już wiem gdzie moja zguba-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Gdy już się ogarnęłam i wybrałam ubranie kupione przez Elanor wyszłam przed dom aby odetchnąć świerzym powietrzem. Zamknęłam dom i wyszłam na przystanek, poraz pierwszy w życiu jechałam dwu piętrowym czerwonym autobusem. Byłam tak podniecona że pomyliłam przystanki i wysiadłam przy kawiarence Loft. Zajęłam ostatni wolny stolik i zamówiłam sobie koktajl truskawkowy. Podszedł do mnie jakiś chłopak i spytał się czy może się dosiąść. Zgodziłam się. W tej chwili podeszła kelnerka i podała mi picie, przy tym powiedziała
-Witam panie Tomlinson, podać to co zawsze?-spojrzałam na nią a potem odwróciłam się do chłopaka. To był on, Louis Tomlinson. Gdy tylko go zobaczyłam sok staną mi w gardle. Kaszlnęłam tak że koktajl cały wylądował na ziemi, otarłam buzię mokrą chusteczką i wychyliłam się zza stołu
-Żyjesz?-odezwał się chłopak
-Ja? Ja...eeee..no tak-w końcu odpowiedziałam jeszcze z bolącym gardłem.
-Bo wiesz, źle wyglądasz-powiedział
-Ja tak mam- trochę się uspokoiłam, zaczęłam z nim rozmawiać. Opowiedziałam mu że mieszkam z Elką itd. Gdy jednak musiałam już iść chłopak dał mi małą karteczkę, uśmiechną się i odszedł w drugą stronę. Rozwinęłam kartkę i przeczytałam na głos dziewięć cyferek. Zatkało mnie, Lou podał mi swój nr telefonu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz